Czas na kolejną letnią edycję „Dziewczyn na desce”. Trzeci odcinek serii poświęcony jest Wiktorii Boszko. Wiktoria kiteboardingiem para się od pięciu lat i wychodzi jej to całkiem nieźle. Na ostatniej PKRA odbywającej się na Taryfie uplasowała się w pierwszej dziesiątce, a w klasyfikacji Mistrzostw Polski Ford Kite Cup zajmuje drugą pozycję.

Pływasz na kajcie już kilka ładnych lat, czy pływanie nadal sprawia Ci fun?

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie znajdowałabym czasu na pływanie dla funu. Kite to głównie przyjemność, chociaż oczywiście staram się ciągle uczyć nowych tricków i doskonalić stare. Jak mi wychodzą, czuję satysfakcję, która zachęca do dalszych treningów.

Jak mi wychodzą, czuję satysfakcję, która zachęca do dalszych treningów. Z pewnością większość czasu spędzasz na treningach poza Polską. Na jakich spotach już pływałaś i które polecasz?

Pływałam m.in. w Brazylii (wspaniały spot, płaska woda na lagunkach i regularny, dosyć silny wiatr). Polecam również spot Prasonisi na wyspie Rodos, płaska woda, z drugiej strony fale, codziennie dobry wiatr. Wenezuela jest kolejnym spotem, który warto odwiedzić. Dla miłośników fal idealnym miejscem jest Cabo Verde. A w razie braku pieniędzy mamy niezły akwen na półwyspie Hel.

Na pewno zwiedziłaś już trochę świata. Która kuchnia najbardziej przypadła Ci do gustu, a gdzie najlepiej się bawiłaś?

Zdecydowanie mogę powiedzieć, która kuchnia jest najgorsza: w Egipcie. No i łatwo się zatruć. Kuchnia brazylijska jest bardzo dobra, jeśli chodzi o rybne potrawy i warzywa. Najlepsze imprezy to zdecydowanie Tarifa, sylwestra, którego tam spędziłam, wspominam do dzisiaj.

Jak wiążesz częste wyjazdy ze szkołą?

W liceum nie było problemów, zwolnienia od rodziców załatwiały sprawę. Z nauką nie miałam nigdy kłopotów. Teraz na studiach jest trochę trudniej, potrzebne są zwolnienia lekarskie. Jakoś trzeba sobie radzić.

Jakie są Twoje plany na przyszłość?

Na pewno chcę nadal się bawić na kite’ach i robić nowe tricki, to część mojego życia. Pragnę też skończyć studia i ciągle startować w zawodach.

Co daje Ci najwięcej radości podczas pływania?

Kiedy nowe tricki mi wychodzą, to niesamowite uczucie.

Jaka była Twoja najgorsza przygoda związana z kite’em?

Złamanie nogi przy złym lądowaniu na desce w Turcji. Robiłam board-offa 360, przyszła dziura w wietrze i bardzo mocno uderzyłam nogą w deskę.

Coraz bardziej popularne staje się pływanie na kajcie z deską surfingową. Czy próbowałaś już kitesurfingu? Co o nim sądzisz?

Jeszcze nie próbowałam, ale myślę, że może to być bardzo ciekawe.

A co sądzisz o railach?

Trochę zawsze się boję, można się ostro poobijać.

Jak wygląda życie podczas zawodów?

Trochę się zawsze stresujemy, ale myślę, że całkiem normalnie. Większość dnia na plaży, kolacja, jakiś film i wcześnie do łóżka

Z których sukcesów jesteś wyjątkowo dumna?

Czwarte miejsce na PKRA w Taryfie, Mistrzostwa Polski 2007.

Co chciałabyś jeszcze osiągnąć w tym roku? Jakie są Twoje plany na dalszą przyszłość?

Chciałabym jeszcze stanąć na podium na PKRA, mieć bogatego męża, dobrą pracę i wakacyjną willę nad morzem.

W jaki sposób zachęciłabyś naszych Czytelników do kite’a?

Bardzo szybko da się nauczyć i czego więcej można chcieć – kite zawiera w sobie wszystko: plaże, imprezy do rana, słońce, morze.

Dziękuję za poświęcony czas i do zobaczenia na wodzie.

Dzięki, do zobaczenia

Zapoznaj się z ofertą WaterSportsCenter: