Egipt przywitał nas temperaturą powyżej 25 stopni i dość silnym wiatrem. Ras Sudr to miejsce oddalone o ok. 300 km od Sharm el Sheikh. Podróż z lotniska do hotelu Greek Sudr zajęła nam niecałe 4 godziny.

Na miejsce dotarliśmy grubo po 23, ale przed przygotowaną dla nas kolacją musieliśmy jeszcze obejrzeć spot. Udało nam się dojrzeć tylko jedną lagunkę i bezmiar wody oraz – co wzbudziło nasze największe obawy – poczuliśmy, że nie ma wiatru.

Następnego dnia okazało się, że nasze zmartwienia były bezpodstawne. Wiatr rozwiewał się od godziny 10, a słabł o 18. Najmocniejsze podmuchy odczuwaliśmy około południa. Pogoda nam dopisała – na 6 dni pobytu mieliśmy 5 dni jazdy na 9–10-metrowych latawcach.

Pływaliśmy w dwóch półtoragodzinnych sesjach, najczęściej na zmianę. Przywieźliśmy mnóstwo fotek, ponieważ kiedy ktoś odpoczywał na brzegu, przeważnie miał aparat pod ręką.

Przed każdym wyjściem na wodę stawialiśmy sobie nowe cele. Obserwowaliśmy się nawzajem, dzięki czemu mogliśmy szybciej wychwycić błędy i techniczne niedociągnięcia. Potem szybka korekta, mobilizacja i kolejny progres. Dzięki temu nauczyliśmy się kilku nowych tricków i mam nadzieję, że zaskoczymy nimi naszych kolegów podczas Kite Jamboree oraz Ford Kite Cup.

Niestety, życie nocne w RasSudr właściwie nie istnieje. Jedyne rozrywki to te, które oferuje hotel. Wieczorami katowaliśmy gitary na Nintendo Wii, więc często było głośno. Na szczęście nie było na nas dużo skarg.

Chcieliśmy podziękować naszym sponsorom: Filip (Ozone, Nobile, Brunotti), Maciek (Red Bull, Fiat, Naish, Quiksilver), jak również organizatorowi wyjazdu Ellare.pl.

Autorzy: Filip Dymkowski, Maciek Kozerski

Zapoznaj się z ofertą WaterSportsCenter: