Po ciężkich przygotowaniach Karoliny w RPA, a Maćka w Wenezueli (opisaliśmy je w ostatnim numerze H2O) zapowiadało się naprawdę ciekawe widowisko. Niestety, w pierwszym dniu zawodów siła wiatru nie była rewelacyjna. Wiejące 10 węzłów wystarczyło jedynie na rozegranie trzech edycji race’u, w których nasi reprezentanci nie startowali.
By przywołać silniejszy wiatr, kapłan Majów wykonał rytualny taniec… i w czwartek zawody zaczęły się na poważnie. Drugiego dnia warunki były znacznie lepsze. Wiało z siłą ok. 20 węzłów. Rano zaczęła się pojedyncza eliminacje freestyle’u.
Maciek wystartował w pierwszym heatcie z Phillippem Brueckmannem. Wypadł dobrze, zwyciężył. Niestety, w drugim nie poszło mu najlepiej. Pokonał go Reno Romeu z Brazylii.
Warunki na wodzie były bardzo ciężkie. W całej pojedynczej eliminacji żaden z zawodników nie wykonał podwójnego hp. Wszystkim przeszkadzał megachoop, który zakłócał wybicie i lądowanie.