Kolejne zawody z cyklu PKRA odbyły się na Fuerteventurze. Poleciałam tam z mamą i siostrą Izą. Lot nie obył się niestety bez przygód. W Madrycie zgubili mi quiver, gdzie był cały mój sprzęt!!!

Pierwszy dzień PKRA Fuerta

był zatem dniem odpoczynku i poszukiwania torby. Dopiero kolejnego dnia wybrałam się obejrzeć spot i sprawdzić, jak wieje. Spotkałam tam Karolinę Winkowską, od której pożyczyłam sprzęt na czas zawodów.

Przyjechał również Nobile Team Rider Alessandro Lugaressi, który dowiózł kajty dla mnie i dla Mike’a Blomvalla.  Jemu też zgubili bagaż. Tego dnia bardzo mocno wiało, a ja miałam tylko 7-metrowy latawiec. Power przy trickach był niesamowity, co skończyło się nadwyrężeniem barku.

Niestety, jak się okazało następnego dnia, ta kontuzja uniemożliwiła mi start w zawodach. Pech chciał, że Lugaressiemu ukradli quiver i mieliśmy już tylkopołowę kajtów na trzy osoby.

course racing i start pojedynczej eliminacji

Pierwszego dnia zawodów odbywał się course racing i pojedyncza eliminacja. Przez następne dni były eliminacje (miały się odbyć trzy, ale wystarczyło czasu tylko na dwie) oraz race. Wiatr był bardzo silny i szkwalisty. Faceci pływali na 7-, a nawet na 5-metrowych kajtach, dziewczyny z trudem walczyły na cztero-metrowych. Wszyscy mieli zdecydowanie za dużo poweru.

Jedyna polska zawodniczka, Karolina, zajęła siódme miejsce. Pływała na 4-metrowym kajcie i mimo trudnych warunków pokazała w kilku heatach takie tricki jak blind judge i s-bend pass.

Aaron Hadlow vs Kevin Langeree

Najciekawszym oraz najbardziej zaskakującym heatem tych zawodów był heat Aarona Hadlowa z Kevinem Langeree o wejście do finału. Aaron pokonał Kevina, pokazując tricki na bardzo dużym powerze i o dużym stopniu trudności. Kevin niespodziewanie zrobił tylko 3 tricki.

Ostatniego dnia zawodów PKRA na Fuercie odbyła się duża impreza zakończeniowa, którą oczywiście rozkręciły trzy polskie dziewczyny – czyli ja, moja piękna siostra Iza i Karolina. Tego dnia przywieźli mi quiver, ale zginął ponownie w drodze powrotnej i do tej pory go nie mam!

Ta podróż wiele mnie nauczyła. Teraz już wiem, że muszę brać część sprzętu na pokład samolotu i że nie mogę pływać na zbyt mocnym wietrze, nie mając odpowiedniego kite’a. Miejmy nadzieję, że następny wyjazd będzie bardziej udany!

Pozdrawiam,

Asia Litwin (Nobile, Dakine)