Przedświąteczny weekend zapowiadał się naprawdę ekscytująco. Już na samym początku tygodnia temperatura spadła do dziesięciu kresek poniżej zera, a w sobotnią i niedzielną noc spodziewano się spadku o drugie tyle.
Właśnie taka pogoda, w szczególności przed świętami, to marzenie mieszkańców południowej części Polski. Zapowiada obfite opady śniegu i szybkie rozpoczęcie sezonu zimowego.
Zima to taka pora roku, która w miastach zdarza się raz na kilka lat. Z mediów dowiadujemy się, że mamy nowego wroga i że drogowcy po raz kolejny przegrali z nim walkę. Atak zimy sparaliżował ruch w całym mieście.
Prawdziwym wyzwaniem było dla nas wydostanie się z przedmieść Warszawy i polnymi drogami dotarcie do wylotowej trasy na południe Polski. Nie dobiła jeszcze piąta po południu, a temperatura na zewnątrz sięgała minus szesnastu stopni. Samochód mimo młodego rocznika cały trzeszczał, jakby za chwilę miał rozsypać się w drobny mak.
Snowkite w Czechach i źródła termalne w Oravicy.
Oczywiście takie warunki nie prognozowały szybkiej podróży. Gwarantowały za to śnieg i pozwalały na układanie misternego planu wyjazdu: Do południa szaleństwo na Kasprowym i szybki przystanek na żurek w Kolibeczce. Sesja snowkite’a na rozległych polach zaraz za granicą z Czechami. Kulminacją miała być kąpiel przy minus dwudziestu stopniach w otwartym basenie źródeł termalnych w Oravicy.
Niestety, po dotarciu na miejsce nasze plany zostały szybko zweryfikowane przez brutalną rzeczywistość oraz Internet. Jedynym czynnym stokiem w okolicy okazała się być Kotelnica Białczańska, a wiatr dmuchnąć miał dopiero w niedzielę.
O wieczornym rozczarowaniu zapomnieliśmy już przy śniadaniu, podziwiając z okna przepiękną panoramę Tatr. Miłym zaskoczeniem była również niewielka liczba turystów. Zarówno tych zjeżdżających się do Zakopanego na święta, jak i amatorów śnieżnego puchu.
Snowboard w Białce
Kolejki do działających dwóch wyciągów w Białce nie były ekstremalnie długie. Choć jeśli już, to ekstremalne mogą być jedynie kolejki, bo z zapowiedzi budowy snowparku jak na razie nic nie wyszło.
Po pierwszym zjeździe szybko puściłem w niepamięć dyskomfort podróży samochodem. Poziom temperatury dodatkowo usztywniał postawę tak, że czułem się jak z drewna. Nie omieszkałem też wydawać z siebie różnego typu zgrzytów i jęków.
Kolejne zjazdy już jakoś poszły. Oczywiście z upływem czasu przybywało ludzi na stoku, a temperatura malała. Na pewno nie spodziewaliśmy się tego, iż na stoku spotkamy tyle znajomych twarzy. Pomimo nieciekawej pogody bawiliśmy się do późnych godzin wieczornych.
Niestety, czas nas gonił i musieliśmy wracać „na apartamenta”. Rano zdążyliśmy przetestować jedynie perfekcyjny widok, a z uwagi na to, że będziemy tam organizować zimową akademię sportu, musieliśmy przyłożyć się do tego należycie. Kąpiel w saunie po tak mroźnym dniu zdecydowanie postawiła nas na nogi. Aby utrzymaćodpowiedni poziom temperatury, dorzuciliśmy trochę drewna do kominka i już za chwilę graliśmy w Wee w boardshortach i koszulkach.
Miejsce naprawdę przypadło nam do gustu. Przestronne, wygodne, a co najważniejsze – z dostępem do Internetu i telewizją satelitarną. Następnego dnia nie było mi dane cieszyć się śnieżną, świąteczną idyllą. Zdążyłem kilka razy zjechać na desce, załatwić najważniejsze formalności i o godz. 16 znajomi żegnali mnie na dworcu. Wyjazd, choć krótki, postawił mnie na nogi i zdecydowanie odstresował. Powrót mam nadzieję, że już za tydzień, a w następnym numerze sylwestrowa relacja. Zatem Szczęśliwego Nowego Roku.
Autor: Mariusz Korlak
Zapoznaj się z ofertą WaterSportsCenter:
- szkoleń kitesurfingu, windsurfingu, wakeboardingu, e-foil
- rejsów/transferów kitesurfingowych na Suche Rewy – najlepszy spot kite na Półwyspie Helskim.
- jazdy na bananie bądź skuterach wodnych
- półkolonie w Kuźnicy dla dzieci i młodzieży,
- wyjazdów kitesurfingowych do Egiptu,
- kitesafari w Egipcie i Filipinach.