W zaledwie tydzień po Ford Kite Cup odbyły się trzecie z kolei zawody kiteboardingowe Fiat Quiksilver Kite Jam. W przeciwieństwie do poprzedniego eventu na Kite Jam wiało mocno, a wykonywane przez rajderów tricki zwalały z nóg. Zawody odbyły się na Chałupach 3, a właściwie to tylko ostatnia ich część, ale zacznijmy od początku.

W piątek powiało z północy, dlatego też zadecydowano o przeniesieniu Kite Jam na Shiti Beach. Jest to spot mieszczący się zaraz za Puckiem w kierunku Władysławowa. Shiti Beach, jak nazwa wskazuje, to malutka plaża otoczona trzcinami i tatarakiem.

zaczyna się hard core

Gdy tylko zawieje północ bądź północny wschód, zjeżdża na nią cały półwysep. Wtedy zaczyna się hard core. Nie dość, że nie ma tam miejsca, aby zaparkować latawca – o samochodzie nie mówiąc – to co pewien czas trzeba zwoływać połowę spotu, aby wyciągać jakiegoś biedaka, który zaparkował na zbyt grząskiej ziemi. I właśnie na takim squocie odbył się jak na razie największy w tym roku pokaz kite’owych umiejętności w Polsce.

na dzień dobry front mobe’a do blinda

To, co na wodzie wyczyniał Victor Borsuk, po prostu nie da się opisać. Żadnego problemu nie sprawiały mu slime chance’sy zarówno w wersji normal, jak i switch stance. Jeszcze przed rozpoczęciem heatu od niechcenia zrobił front mobe’a do blinda, co wzbudziło nawet huczną owację sędziów. Dalej poszły back mobe’y, kgb z grabem, 313 i kiteloop blindjudge. Nikt nie był w stanie mu dorównać zarówno w podwójnej, jak i pojedynczej eliminacji.

W ostrej finałowej walce

dwa razy poległ Maciek Kozerski. Duży respekt dla Arka Jerzełkowskiego, który wychodził do pięciu heatów z rzędu i wygrał je wszystkie. Piątek zakończył się rozegraniem konkurencji kiteloop, jednakże wiatr siadł i żadnych spektakularnych skoków już nie widzieliśmy.

Aura w sobotę miło nas zaskoczyła. Po dżdżystym piątku wyszło słonko i w końcu zrobiło się ciepło. Miało to jednak swoje konsekwencje. Na wiatr czekaliśmy niemalże do samego końca zawodów. Do rozegrania finałowego heatu podwójnej eliminacji doszło dosłownie na kwadrans przed ostatnim skipper’s meetingiem.

Zakończenie zawodów

Nagrody rozdano na wieczornym party w Surf Barze. Wieniec laurowy zasłużenie odebrał Victor. Był czas na pamiątkowe zdjęcia i huczną zabawę. Nad płynnością imprezy czuwały hostessy. Ktoś wylądował w basenie, „Batman” zakochał się w blond hostessie, ale nieliczni doczekali do wschodu słońca. Ja znam go tylko z opowieści…

Autor: Mariusz Korlak

Zapoznaj się z ofertą WaterSportsCenter: